Styl życia

Czy kult(ura) piękna nam szkodzi?

Cześć. Dawno mnie tu nie było. Tymczasem wracam z nowymi pomysłami.

Dużo się wydarzyło, odkąd opublikowałam ostatni post. Nauczyłam się, że najbardziej spontaniczne decyzje są czasami tymi najlepszymi – myślę, że to najważniejsza z ostatnich lekcji. Carpe diem.

W każdym razie, chciałabym zmienić formę pisania postów. Wiem, że tematy poprzednich były w pewnym sensie oczywiste i niezbyt odkrywcze, ale mimo wszystko od czasu do czasu lubię przypominać ludziom, że warto się na chwilę zatrzymać i o siebie zadbać w tym pędzie codzienności, jako że często o tym zapominają.

Dobra, język będzie trochę mniej oficjalny i jest to coś, co robię świadomie, także witam w najnowszej wersji mojego bloga (a może przynajmniej odrobinę innej).

Kult(ura) piękna.

No tak, dosyć wymagający temat. Mam w ty, momencie mnóstwo różnych myśli w głowie i nie wiem od czego zacząć. Może od faktu, że wiele, wiele, wiele lat temu ludzie (bądźmy szczerzy, w większości kobiety – wystarczy zobaczyć jak zmieniały się reklamy na przestrzeni lat) nie mieli tak dużej presji na to, by czuć się pięknie. W dzisiejszych czasach bardzo małe dziewczynki zakładają konta na Instagramie, gdzie mogą zobaczyć te wszystkie przewspaniałe kobiety spędzające czas na wakacjach, postując filmiki na story co kwadrans. Dziewczynki trzymają swoje telefony leżąc w łóżku, czując że są nic nie warte, zastanawiając się dlaczego nie mogą tak wyglądać.

Brzmi znajomo? Może to nie tylko kwestia małych dziewczynek.

To, czego nie wiedzą to to, że większość ludzi publikuje wyłącznie zdjęcia, które im się podobają, a nie każde które zrobili. W większości przypadków nie jestem wyjątkiem (jak już pewnie zauważyliście). Zdjęcia, na których wyszłam dziwnie albo usuwam albo wysyłam do bliskich znajomych. W mediach społecznościowych ludzie kreują swoją markę, opierając się na kilku ładnych zdjęciach i opisach. Myślę, że nie można naprawdę kogoś poznać, jeśli nie spotkało się go w rzeczywistości. Internet kłamie. Warto o tym pamiętać.

Pamiętajcie także o tym, że najlepsze momenty to te poza kamerami.

Druga sprawa – liczba kobiet czujących się pięknie stale wzrasta.

Co za dobra informacja, prawda? No właśnie nie do końca.

W tym samym czasie czują się jakby było to od nich wymagane przez społeczeństwo. Czują się pewnie mając na sobie makijaż, no i super, tylko że większość czuje się źle z myślą, że miałyby wyjść z domu bez swojej „maski”. A to jest już martwiący sygnał. Każdy ma dobre i złe momenty i jest to normalne. Ale mimo wszystko nie jest fajnie, kiedy wychodzisz z domu bez makijażu, a znajomi pytają się ciebie, czy nie jesteś chora. Właśnie dlatego warto jest zachować umiar.

Jak to zwalczać? Skup się na komplementowaniu przyjaciół za cechy, które nie są często doceniane, jak na przykład bycie umiejętność opowiadania historii w porywający sposób albo dobra orientacja w terenie, nie przywiązując zbyt dużej uwagi do wyglądu.

Btw – Château de Chantilly – przepiękny zamek, możecie kojarzyć go jeśli interesujecie się historią albo League of Legends ;))

Więc co można zrobić, by przestać przejmować się presją?

Możemy po prostu odinstalować Instagrama (co niedawno zrobiłam, ale wątpię, że jest to dobre rozwiązanie na dłuższą metę) i żyć w piwnicy, daleko od wszystkiego i wszystkich, którzy mogliby nas zranić. Albo zacząć akceptować siebie i fakt, że każdy jest inny i piękny na swój sposób.

Wiem, że mówienie o samoakceptacji stało się cliché, bo wszyscy o tym mówią, a w rzeczywistości to bardzo trudne do osiągnięcia. Dlatego dużo ludzi zaczyna myśleć, że samoakceptacja jest możliwa wyłącznie dla osób, które naprawdę mają dobre powody, by myśleć o sobie pozytywnie.

Ale jakie tak naprawdę są dobre powody, by zacząć akceptować siebie? Ładna buzia? Wysokie IQ? Drogie auto? Albo może ta pewność siebie, którą ma dana osoba, czego ty nie możesz zbudować? Umiejętność zarządzania czasem?

A co jeśli jest na odwrót? Co jeśli najpierw trzeba zaakceptować siebie takim, jakim się jest teraz, żeby w ogóle ruszyć do przodu w innych aspektach życia? Co jeśli nie potrzebujesz żadnego specjalnego powodu, by czuć się zadowolony z siebie? Po prostu doceń osobę, którą jesteś teraz – pełną wad i zalet. Możliwe, że możesz zauważyć jedynie negatywy, ale zawsze jest ta druga strona.

Życie nie jest proste i każdy z nas to wie. Każdy ma problemy, ale mamy też dużo aspektów, za które możemy być wdzięczni. I to się liczy. Wyglądamy tak jak wyglądamy i nie możemy na to za bardzo wpłynąć, chyba że chcecie mieć mnóstwo operacji. Róbcie swoje. Znacie moje podejście.

Jeśli teraz zrobisz chociaż najmniejszy krok w kierunku samoakceptacji, w przyszłości sobie za to podziękujesz. Nie oczekuj, że jutro rano obudzisz się pewny siebie, zadowolony z każdego aspektu życia, ale zacznij od czegoś prostego. Wierzę w Ciebie. Naprawdę.

Dzięki, że jesteście. Cieszę się, że wróciłam.

Zauważyłam, że dużo osób odwiedzało bloga mimo, że nie publikowałam niczego przez ostatnie trzy miesiące i jestem Wam za to bardzo wdzięczna. Chciałabym podziękować każdemu z Was, ale również nowym odwiedzającym. Mam nadzieję, że polubicie nowy kontent, nad którym właśnie pracuję jeszcze bardziej niż poprzednie posty.

Mam nadzieję, że masz świetny dzień, a jeśli nie to wiedz, że to w porządku. Nikt nie czuje się dobrze cały czas.

Buziaki.

3 thoughts on “Czy kult(ura) piękna nam szkodzi?”

    1. Tak, przedefiniujmy.
      Bardzo dziękuję, też mam nadzieję, że temat pod różnymi postaciami dotrze do jak największej liczby odbiorców;)

  1. Ciekawy temat, jednak słabo dociera do “opinii publicznej”. Zauważyłbym jednak, że w “tamtych czasach”, zanim panował ten trafnie nazwany kult piękna mocno naciskało się na schludność. Może zniknięcie jej spowodowało pustkę, którą coś musiało wypełnić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *