Lifestyle

Dlaczego kocham poranki

Każda pora dnia ma swój urok.

Uwielbiam wstawać wcześnie rano, naprawdę. Oglądanie miasta, które budzi się do życia sprawia mi ogromną przyjemność. Poczucie, że bez pośpiechu mogę zjeść śniadanie, uszykować jedzenie do szkoły i przygotować się na cały dzień pełen wyzwań, jest dla mnie niezwykle ważne. Lubię pojawiać się w szkole odpowiednio wcześnie, nie wbiegać do budynku pół minuty przed dzwonkiem ogłaszającym początek lekcji, jak to zdarzało mi się jeszcze nie tak dawno. Kiedy byłam mała, trudno było mnie obudzić przed godziną siódmą rano. Moja Mama pilnowała wówczas, abym wstała i na czas dotarła do szkoły, podwożąc mnie tam po drodze do pracy. Działałyśmy pod presją czasu, co było naprawdę stresujące.

Kiedyś lubiłam późno kłaść się do łóżka i spać długo. Nie rozumiałam, że nie da się zjeść ciasteczka i mieć ciasteczka. Wkrótce nauczyłam się, że warto nie spóźniać się do szkoły. Trzeba poświęcać odpowiednią ilość czasu na sen, ale nie kosztem zbyt późnego wstawania o poranku. To była ważna lekcja od życia. Postanowiłam zatem, że od tamtej pory będę wstawać o szóstej rano. Przez długi czas bardzo podobało mi się rozpoczynanie dnia o tej porze. Do czasu.

Chodziłam spać bardzo późno, wstawałam wcześnie, przez co spałam dosyć krótko i byłam niewyspana. Pozwalałam sobie na ignorowanie pierwszego włączającego się o poranku budzika. Włączałam opcję “drzemka”. Właśnie dlatego moje wstawanie o szóstej rano przerodziło się we wstawanie o wpół do siódmej. Trudno było mi się zorganizować w tak krótkim czasie, jaki pozostawał mi do wyjścia z domu. Wracałam do sytuacji, kiedy byłam zmuszona do działania pod presją, co ani trochę mi nie odpowiadało.

Zataczanie błędnego koła – no i co teraz zrobić?

Wcześniej kłaść się spać. Przez długi czas Mama powtarzała mi, abym wcześniej chodziła spać, a ja za każdym razem przytakiwałam. Później często wychodziło tak, że mimo to kładłam się po północy. Nie potrafiłam zaplanować listy swoich działań w ciągu dnia tak, aby skończyć odrabiać lekcje o przyzwoitej porze. Owszem, czasami była to kwestia wielu projektów, które trzeba było przygotować do szkoły bądź dużej partii materiału, którego trzeba było się nauczyć. Nie był to jednak powód codziennego chodzenia spać o późnej porze. Miałam w nawyku zaczynanie odrabiania lekcji wieczorami, mimo że czasami wiedziałam, że zajmie mi to kilka godzin.

Rozpoczął się nowy rok szkolny, wyciągnęłam wnioski z poprzednich lat nauki. Będę starała się zmieniać te przyzwyczajenia, z których nie wynikało nic dobrego. Jest to dla mnie pewnego rodzaju wyzwanie, która sama sobie wyznaczam. Wiem, że wcześniej było to dla mnie naprawdę trudne (i czasami nadal jest). Mam nadzieję, że uda mi się gospodarować czasem tak, aby mieć go wystarczająco dużo na sen.

Cenię sobie poranki bez pośpiechu, kiedy mam chwilę dla siebie i nie muszę martwić się, że nie zdążę zjeść śniadania. Staram się wychodzić z domu na tyle wcześnie, aby na spokojnie dotrzeć na przystanek autobusowy. Dbam o to, bym miała zapas czasu – w razie gdybym nie zdążyła na autobus zwykle mogę poczekać na następny (a autobusy tej linii wcale nie kursują co 5 minut) i mimo to zdążyć na lekcje. Niektórzy wolą pospać 20 minut dłużej i szybciej się zebrać, to też jest w porządku.

Ja natomiast lubię spędzać poranki na spokojnie, bez pośpiechu. Obserwując miasto budzące się do życia.

A Jaka jest Wasza ulubiona pora dnia? I jak spędzacie poranki? W przyszłości na pewno pojawią się również wpisy dotyczące innych pór dnia, na razie wstawiam zajawki w postaci zdjęć.

14 thoughts on “Dlaczego kocham poranki”

  1. Osobiście wciąż najbardziej lubię wieczór, ale ja też doceniam poranki na spokojnie, śniadanie zjedzone na siedząco, a nie w biegu pomiędzy pakowaniem notatek i pudrowaniem noska. 😉

  2. Ja też wolę wstać wcześniej i na spokojnie naszykować się do wyjścia na uczelnię. Codziennie staram się pójść wcześniej spać, aby chociaż trochę się wyspać 🙂

  3. Chciałam przestawić się na wcześniejsze wstawania, ale niestety mój tryb dnia i chodzenie spać około godziny 2 mi na to nie pozwolił. Ale podczas urlopu przestawiłam się na tryb wstawania o 6, joggingu po plaży i pysznego śniadania przed godziną 8. Później cały dzień mogłam przeznaczyć na przyjemne rzeczy 😀 W nowym roku akademickim chcę zmienić swój tryb życia, ale pod natłokiem obowiązków, nie wiem czy mi się to uda, trzymaj kciuki za małe kroczki ;*

  4. Cześć Monia 🙂 tutaj Monika 🙂
    super blog! piszesz bardzo dojrzale, bardzo miło się czyta, będę wracała 🙂

    co do wstawiania? powiem Ci, że ja mam już 30 lat, a nadal się uczę aby się lepiej zorganizować, bo tak jak Ty nie znoszę tego stresu i pośpiechu…ciągle ćwiczę silną wolę, bo siedzenie po nocy chociażby po to aby poczytać książkę, pomalować, pogadać z kimś bywa zawsze niezwykle kuszące 🙂 a tutaj trzeba rano wstać i iść do pracy…aj 🙂

    Poranki tak bywają piękne, tak jak i późne wieczory gdzie niebo jest pełne gwiazd 🙂

    Powodzenia! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *